środa, 4 kwietnia 2012

No i lecim....

Kurtka wodna, ale ten czas zleciał... Ledwo dwa miesiące temu dostałem letter z ambasady, szybki booking lotu i dziś ten dzień. Ten moment. Czekam na lot z Wawy do Toronto. Na poczekalni jakiś czas dłuższy, bo po 8 tutaj byłem. A teraz 1100. Więc jeszcze z godzinkę i pewnie zaczną wpuszczać na pokład. Samolot nie jest full, więc mam nadzieję że boczne siedzenie będę miał wolne. Czas pokarze. 

Dobrze że bagaże przeszły. Miałem 23kg limitu na duży bagaż, i 6 na mały. I oba miałem o 2kg większe. Ale nic nikt nie powiedział. Więc jest ok. 
Choć straty są, bo odrzucili mi krem za 60zł. Nie wolno przy sobie przewozić. Miałem zostawić w bagażu "rejestrowanym". Ale Mama mówi, weź ze sobą bo będą przeżucać bagaże i pęknie tubka. No i zabrałem, a przy odprawie osobistej - zonk. Nie wolno. Pamiętam jakieś 2/3 dni temu. A wczoraj zaćmienie miałem. 

Stres? Teraz zerowy. Tak wyjazdy do Belgii chyba mnie przygotowały. Pewnie sam lot będzie "ciekawy" a na pewno start i lądowanie. Ale to jeszcze trochę. No i też po lądowaniu pewnie będzie coś nowego. Zupełnie inny kraj, miejsca, życie, ludzie. Ale damy radę, takich trzech jak nas dwóch to nie ma ani jednego ;) 

Mam nadzieję tylko że nic nie zapomniałem. Mam na myśli dokumenty itp. 
Bo ubrania i inne to jakoś damy radę. 



sobota, 3 marca 2012

czym bliżej...

Czym bliżej wyjazdu, tym mniejszą mam ochotę ;) nie chodzi o samą podróż, ale o to że wszystko od nowa zaczynać. Trochę człowiek się już przyzwyczaił do swojego życia do tego trybu. Jak każda zamiana niesie wyzwania. Pewnie sporo osób które by chciało wyjechać a nie ma możliwości wiele by zrobiło, mi tak źle tutaj nie jest. Oczywiście nie wiem jak mi tam będzie. Ale jak dokładnie? Nie wiadomo. 

Dziś pracowity dzionek. Tydzień temu jak przyjechałem do pracy kilometr przed bazą zaświeciła mi się kontrolka "service". Ale zaraz zgasła, więc nie robiłem problemów. Dziś wyszło o co chodziło. Masa silnika podłączona do karoserii miała słabe połączenie, co skutkowało nadmiernym ładowaniem przez alternator ale prąd szedł w karoserię a nie w akumulator. Więc przepalił się regulator napięcia. I pomimo niskiego ładowania - 12.2V - kontrolka akumulatora nie zaświeciła się na tablicy rozdzielczej. Co za tym idzie auto ciągnęło prąd tylko z akumulatora. A pojazdy benzynowa potrzebują wysokiego napięcia (iskra w komorze spalania). Siniki typu Diesel nie, ponieważ występuje tam samozapłobran (brak świecy zapłonowej). Więc akumulator pada. Ale usterka wykryta, zamówiłem na allegro regulator i na przyszły tydzień kierowca jadący do pracy przywiezie mi część. Robota w sumie nie trudna. Poluzować alternatora, zdjąć pasek klinowy, kilka śrub i w ciągu 2h można zakończyć pracę. No ale potrzebna jest część. 

Wylot mam 04.04.12, z Wawy do Toronto. Sporo do załatwiania, mieszkanie (na początek). Prawko jazdy, auto no i jakąś pracę ;) nie wyszczególniam takich rzeczy jak telefon, bank, SIN (czyli numer ubezpieczenia itp...) Celował bym w firmę która chciała by mnie zatrudnić na teraz oraz po roku jak skończy mi się viza z IEC. A do tego viza do US, bo sporo firma tam jeździ. A na pewno się przyda.

No ale szkoda życia, przygoda czeka....

piątek, 27 stycznia 2012

Je....!

Jest, dziś dotarł do mnie mail z "Letter of Introduction". Tak więc mamy wizę do Canady ;]]] locik też już zabukowałem, z WAW do YYZ. Na 04.04.2012. Ale się podjarałem. Jak dziecko, choć sporo wyzwań mnie tam czeka. No i nawet same przygotowania, trza wsio sprawdzić, dopracować... (tak już mam) lubię czasami pójść na żywioł. Ale z reguły lubię nawet jak na "hura" to i tak mieć opcję co i jak będzie. 

Daj Boże i dzięki Ci ;)

środa, 18 stycznia 2012

Poszło :)

Dokumenty w ciągu 3 dni udało się pozbierać, pogrupować i dziś kolekcja poszła do ambasady Kanady. Tak więc w ciągu miesiąca / może więcej / będę wiedział co i jak. Mam nadzieję że mi nie odrzucą podania o wizę. I koło marzec / kwiecień będziem się pakować na wylot. Już się nie mogę doczekać. Czuję że lekko nie będzie... ale kto w życiu ma lekko. Do tego ewentualne koszty początkowe. No ale o tym to dopiero jak już będzie pewność. 

Właśnie wróciłem z kina, Dziewczyna z Tatuażem. Całkiem niezły. Jakoś bez szału, ale fajny klimat i trzymający w napięciu. Pewnie nie będę żył tym filmem przez kilka dni / jak bywało już wcześniej / ale czasami warto coś zobaczyć. Odchamić się :)

niedziela, 15 stycznia 2012

Nowy Rok 2012

To będzie dobry rok. Bo z moją ulubioną liczbą w tle "12". 
Już po pierwszym wyjeździe do pracy. Wprawdzie króciutki bo tylko 2 tygodnie.
Ale to dobrze. Bo następny wyjazd 3 tyg (zgodnie z grafikiem) i później 2 tyg. wolnego. 
Akurat żeby zmienić pracę, nie będą mi z kasą zalegać. I chce już mocno planować wyjazd w kierunku Canada direction. Jutro zabieram się - może nawet dziś - o zbieranie dokumentów o wizę. Akurat może jak wrócę to wsio już będzie gotowe. Kasy już troszkę nazbierałem. A wyszedłem z założenia, że jeśli mam wydać kasę na auto to wolę zainwestować na nowe doświadczenia. Podszkolenia języka. Czas pokarze co z tego będzie. W domu oczywiście rodzice "ble ble ble". Ale to moje życie. Mam już swoje lata, więc trzeba też mieć swoje zdanie. 

2 tygodnie w pracy szybko minęły. A raczej nic szczególnego się nie działo ;)
Oprócz padniętego rozrusznika oraz słabych bakterii. Pierwszy tydzień 90% w Niemczech, drugi 90% czasu na Francji. 
Dam znać co będzie.

Co do filmików, zacząłem się bawić w tworzenie filmików. Klejem, a nie tylko na żywioł lecę.

Pozdrawiam, na gazie.